Posted in Zabiegi bariatryczne

Ile kosztuje operacja bariatryczna?

Ile kosztuje operacja bariatryczna? Posted on 12 września 20184 komentarze

Jeśli dowiedzieliście się jak długo trzeba czekać na zabieg bariatryczny na NFZ, to z całą pewnością zastanawiacie się ile kosztuje operacja bariatryczna wykonywana prywatnie. Nic w tym dziwnego! Czas oczekiwania na NFZ jest najczęściej zastraszający i wynosi około dwóch lat.

Ile kosztuje operacja bariatryczna?

Ceny operacji bariatrycznych są bardzo różne. Różnice zależą przede wszystkim od typu zabiegu, jak i od miejsca, w którym ten zabieg chcemy wykonać.

Rękawowa resekcja żołądka – ceny zaczynają się od 16,500 zł, a kończą nawet na 22 tys. zł.

Gastric Bypass jest zdecydowanie najdroższy i ceny zaczynają się od 19,000 zł, a kończą nawet na 26 tys. zł.

Opaska żołądkowa Lap-Band – minimalne koszty, które trzeba ponieść to 12,500 zł, a maksymalnie 18 tys. zł.

Balon żołądkowy jest zdecydowanie najtańszym rozwiązaniem – koszty oscylują między 6 a 9 tysięcy.

Ile kosztują badania przed operacją bariatryczną?

Z zasłyszanych informacji wynika, że należy wykonać znacznie mniej badań w przypadku operacji bariatrycznej wykonywanej prywatnie niż na NFZ. Ja robiłam właściwie tylko gastroskopię, USG jamy brzusznej i badania krwi. Na NFZ należy jeszcze mieć konsultacje z kardiologiem, pulmonologiem, psychologiem i endokrynologiem, USG jamy brzusznej, USG kończyn dolnych i gastroskopię. Wszystko zależy od danej kliniki, czy szpitala. Tak, czy inaczej wykonując operację bariatryczną na NFZ tych badań jest znacznie więcej. Nie chce się rozwodzić nad tym, czy to dobrze, czy to źle, że prywatnie wymagają mniej badań, ale z całą pewnością przyspiesza to cały proces i jest to znacznie tańsze. Mnie wykonanie badań zajęło dwa tygodnie i kosztowało niecałe 300 zł. Gdyby wziąć pod uwagę wszystkie badania, które trzeba wykonać w ramach operacji na NFZ, to trzeba przygotować się na mniej więcej rok zbierania wyników. A jeśli chce się ten proces przyspieszyć i zarówno badania, jak i konsultacje odbyć prywatnie, to trzeba się liczyć z kosztem przewyższającym tysiąc złotych.

Czego można oczekiwać po operacji bariatrycznej prywatnie?

Przyznam szczerze, że nie wiem czy standard operacji na NFZ, a tej prywatnie bardzo się różni. Ja prywatnie wykonywałam rękawową resekcję żołądka, a później zdarzyło mi się dwukrotnie być w szpitalu na NFZ i przyznam, że różnica jest taka, że prywatnie leżałam na jednoosobowej sali, a na NFZ miałam jedną współlokatorkę w pokoju. Poza tym nie zauważyłam żadnej różnicy. Pielęgniarki tak samo miłe, lekarze tak samo kompetentni, pokoje wyglądające identycznie. Nic nie przychodzi mi do głowy na obecną chwilę. Myślę, że to po prostu zależy od szpitala w jakim się jest i nieważne, czy robią Ci operację za pieniądze, czy nie, traktują wszystkich tak samo.

Najważniejszą różnicą oczywiście jest czas oczekiwania na operację. Ja się zmieściłam bodajże w trzech tygodniach od pierwszej konsultacji do operacji. W przypadku NFZ trwa to zdecydowanie dłużej – słyszałam o miejscach, w których trzeba czekać nawet przeszło dwa lata! Tylko ze względu na ten czas oczekiwania postanowiłam wziąć kredyt i zrobić zabieg prywatnie. Waga cały czas pięła mi się w górę, więc perspektywa dobicia w ciągu dwóch lat do 150kg przerażała mnie na tyle, że zrobiłam puk puk do drzwi banku i “Pani dej” i teraz jestem szczęśliwie lżejsza o prawie 40kg i lżejsza z wypłaty co miesiąc o 511 zł 😉 Jednak warto było!

Na czym oszczędzam po operacji bariatrycznej?

Pierwszą rzeczą, na której oszczędzam jest oczywiście jedzenie. Mniejszy żołądek o jakieś 85% zjada zdecydowanie mniej jedzenia, a co za tym idzie, robię w tej chwili znacznie mniejsze zakupy. Wcześniej potrafiłam opierdzielić 250 gramów mielonych na jeden obiad, teraz taką porcję mam na 3 posiłki. Wcześniej kupowałam na dzień 2/3 bułki, dzisiaj zjadam jedną dziennie. Myślę, że spokojnie w skali miesiąca na jedzeniu oszczędzam jakieś 60/70%. Jeśli wcześniej wydawałam tysiąc złotych, to w tej chwili wydaję 300 może 400 zł. I mówię tutaj o normalnym jedzeniu, czyli śniadania, obiady i kolację. Przed operacją zdarzało mi się zjeść coś słodkiego, jakiegoś chipsa, paluszki, orzeszki. Teraz nic z tych rzeczy nie ruszam, więc myślę, że jest to dodatkowa stówka? Może trochę więcej.

Co tu kryć, przed operacją lubiłam ze znajomymi napić się piwka, whisky czy winka. Powiedzmy, że miesięcznie na ten niechlubny cel wydawałam jakieś 150/200 zł. Teraz, kiedy piję znacznie, znacznie mniej, może wydaję w skali miesiąca 30 zł. A mówię tu jedynie o piciu na domówkach.
Do lutego knajpy i restauracje były moim drugim domem, zdarzały się tygodnie, że jadłam na mieście 5 razy w tygodniu. Wiecie ile to jest wydanych pieniędzy w skali miesiąca? Jakieś 600 zł! Teraz do restauracji wychodzę bardzo sporadycznie, może raz w miesiącu. Kiedy szłam na drinka ze znajomymi do knajpy, to zostawiałam jakieś 100 zł, obecnie wypijam jednego, czasem dwa drinki i to wszystko. Nie zdarzyło mi się zapłacić więcej niż 30 zł. To kolejna oszczędność o jakieś 300 zł miesięcznie. To podsumowanie jest przerażające, ale w tej chwili oszczędzam jakieś 1500 zł miesięcznie! Rata kredytu, którą płacę za operację wynosi 511 zł, co daje mi jakieś 1000 zł oszczędności! Serio, nie zdawałam sobie z tego sprawy. Absolutnie nie przypuszczałam, że miałam aż tak bardzo hulaszczy tryb życia.

Teraz tak sobie myślę, że wcześniej zastanawiałam się tylko nad tym – ile kosztuje operacja bariatryczna, a wcale nie myślałam o tym, ile ja po niej mogę zaoszczędzić. Chociaż wiecie, z tymi pieniędzmi to jak z kasą z komunii, niby dowody na oszczędzanie są, ale kasy na koncie nie ma 😉 Jednak nic w tym dziwnego, patrząc na coraz bardziej uginającą się szafę od ciuchów i butów, tam się te oszczędności najbardziej chowają 😉

Skąd wziąć na to pieniądze?

Oczywiście, że super byłoby gdyby mieć wolne 20 tysięcy na koncie oszczędnościowym i wydanie ich wcale by nie bolało. Niestety ja tak nie miałam i musiałam się posiłkować kredytem. Bardzo mnie kusiło wzięcie kredytu w “banku”, który reklamował się jak przyjazny dla osób, które potrzebują pieniędzy na operację. Na szczęście dobrze przejrzałam umowę i się nie zdecydowałam. Z 20 tysięcy wziętych na 4 lata, musiałabym spłacić prawie 30! Serio, są na rynku lepsze oferty.

Absolutnie Was nie namawiam na wzięcie kredytu, ja tego bardzo nie lubię i przyznam, że to mój pierwszy i jedyny kredyt w życiu! Jednak jest to jakaś opcja. Jestem już pół roku po zabiegu, cieszę się coraz to lepszym zdrowiem, a co najważniejsze czuję się wolna i szczęśliwa! Pomimo tego, że kosztowało mnie to naprawdę dużo i energii i pieniędzy, to nie żałuję. A kiedy rata kredytu schodzi mi z konta, to idę do lustra i sobie myślę – “Daga najlepsza inwestycja, to inwestycja w siebie” 😉

 

4 comments

      1. Witam, ja za 2 miesiące przejdę operację rękawowej resekcji, także w Polanicy. Zabieg na NFZ. Bardzo proszę o opis jak tam na miejscu w szpitalu jest, jaki lekarz robił operację i ogólnie więcej i więcej informacji 😀

  1. Cześć, jestem 3 dzień po operacji mankietowej resekcji żołądka. Zabieg wykonywałam na NFZ w szpitalu w Wejherowie. Początkowo miałam czekać 1,5 roku natomiast lekarz uprzedzał mnie, że mogą dzwonić wcześniej, już po roku i tak faktycznie się stało. Badań nie musiałam robić jakoś dużo, właściwie tylko konsultacja z psychologiem i gastroskopia. Natomiast udałam się jeszcze z własnej inicjatywy do endokrynologa, który stwierdził, że nie ma przeciwwskazań do operacji. Wiem, że upłynął bardzo krótki okres od operacji ale na tą chwilę czuję, że potwornie żałuję tej decyzji. Dzień po operacji żałowałam z powodu bólu i “samotności w szpitalu” – strasznie nie znoszę szpitali. Wczoraj pomyślałam sobie, że to może jednak dobrze że się zdecydowałam. Ale dzisiaj po obudzeniu się mam bardzo mało energii (mniej niż wczoraj, gdy wychodziłam do domu), odczuwam zmęczenie, mimo że już mam dość spania i leżenia w łóżku. Ponadto czuję się dzisiaj bardzo przygnębiona. Czy odczuwałaś podobne objawy po operacji? Ja się czuję dzisiaj w bardzo depresyjnym nastroju. Dodatkowym problemem jest to, iż lekarz kazał mi wypijać już 1,5 – 2 l płynów, natomiast mi się kompletnie nie chce pić. Wczoraj wmuszałam w siebie, a i tak wyszło około 0,5 l wody. Wiem, że musse więcej ale jest to po prostu dla mnie nieprzyjemne, odczuwam jak ta woda przelatuje przez przełyk i potem mi się trochę odbija (a to jest bardzo nieprzyjemne). Nie wiem jak nastawić się, żeby zacząć myśleć pozytywnie, że przeciez tego chciałam, że teraz już zacznę w końcu chudnąć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook