Posted in Resekcja żołądka Zabiegi bariatryczne

Rękawowa resekcja żołądka – tydzień po zabiegu

Rękawowa resekcja żołądka – tydzień po zabiegu Posted on 6 marca 2018Leave a comment

Czy wiecie jakie jest największe marzenie osoby, która jest dwa dni po resekcji żołądka? Smak soku jabłkowego w ustach!

Oczywiście trochę generalizuje, ale ja serio tak miałam, że nie myślałam o niczym innym po powrocie do domu, jak o tym, żeby napić się w końcu czegoś innego niż woda niegazowana. Wiecie już trochę więcej o tym, jak wygląda zabieg resekcji żołądka i przygotowanie się do niego, a dzisiaj będzie o pierwszym tygodniu pobytu w domu, który u mnie obył się bez większych problemów.

Rękawowa resekcja żołądka – pierwszy tydzień pobytu w domu

W trzecim dniu po zabiegu wróciłam do domu. Czułam się naprawdę dobrze, ale byłam dość osłabiona. Odpuściłam sobie spacerowanie tego dnia, choć lekarz zalecał od samego początku jak najwięcej ruchu. Na poprawę nastroju obejrzałam kilka bajek, tak właściwie to więcej przespałam niż obejrzałam, ale ten czas spędziłam po prostu w łóżku z ukochaną butelką soku jabłkowego. Tego soku wcisnęłam w siebie z 300 ml i była to absolutnie wystarczająca porcja, aby się najeść.

Najwięcej problemów przez cały tydzień sprawiły noce i leżakowanie. Szwy generalnie nie bolały i nie ciągnęły, czym mnie dość mocno straszono przed zabiegiem, po prostu ich posiadanie na skórze było mało komfortowe. Najwięcej problemów sprawiały, kiedy chciałam się podnieść i niestety szew po lewej stronie brzucha pękł, co skończyło się największą, okrągłą blizną. Pewnie można mieć ileś technik wstawania, dzięki którym nic się nie stanie, ja niestety jestem Zosia Samosia i na dodatek w gorącej wodzie kąpana, więc obyłam się bez tych technik i mam teraz pamiątkę w postaci mało estetycznej blizny.

Jedzenie, w pierwszym tygodniu po zabiegu, to takie wspomnienie, które rzadko przychodzi do głowy. Przynajmniej ja miałam tak, że absolutnie nie czułam głodu i musiałam się zmuszać do tego, żeby wypić sok. Soków w pierwszym tygodniu wypijałam około 3 szklanek, czyli niecały litr. Była to dla mnie ilość optymalna, po której mogłam normalnie funkcjonować. Właśnie normalne funkcjonowanie było dla mnie bardzo ważne, ponieważ 6 dni po zabiegu musiałam pójść do pracy. Co prawda nie pracuje fizycznie, ale 8 godzin dziennie siedzę przed biurkiem i jakoś ta moja robota wyglądać musi. Pielęgniarka w szpitalu postraszyła mnie, że będę miała problemy ze skokami cukru i mogę się czuć słabo, a na pewno nie wrócę tak szybko do pracy, ale ja wróciłam tak jak chciałam i może ze dwa razy wieczorem siedząc w domu zakręciło mi się w głowie, ale żadnych innych objawów nie miałam. Głodu nie czułam zupełnie.

Aktywność fizyczną wprowadziłam w drugim dniu pobytu w domu. Nie była to szalona aktywność, po prostu chodziłam na spacery, tak z dwa kilometry dziennie. Okej, dla większości to śmieszny wynik, ale moja aktywność do tej pory wyglądała tak, że krzątałam się po domu, z domu wychodziłam do zaparkowanego pod domem samochodu i wychodziłam z samochodu do biura, gdzie parking mam pod samymi drzwiami wejściowymi, wszystko! Kilka razy opaska fit pokazała mi szalone 300 maksymalnie 500 metrów żałosnego ruchu. Dlatego też przeskoczenie na dwa kilometry było dla mnie wynikiem dość spektakularnym.

Największą upierdliwością, która ciągle przypominała mi o tym, że jestem chwilę po zabiegu były codzienne zastrzyki, które sama sobie podawałam w brzuch. Trwało to 10 dni i może nie było bolesne, ale było dość niekomfortowe.

Tak właściwie najbardziej irytującą rzeczą, to były siniaki po wenflonach, których w końcu miałam 6! Ale to w dużej mierze specyfika moich słabych i mało widocznych żył. Siniaki zupełnie zniknęły mi po 5 tygodniach.

Pierwszy tydzień naprawdę przebiegał zupełnie bez problemów. Nie miałam żadnych jazd żołądkowych, których mocno się obawiałam. Nie chodziłam głodna, a nawet kiedy ja nic nie jadłam, gotowałam swoim domownikom i zupełnie mi to nie przeszkadzało. Myślę, że ten pierwszy tydzień, to taki dobry sprawdzian przed resztą nowego życia – bo jak w nie wejdziesz, tak je skończysz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook