Posted in Zabiegi bariatryczne

Zmniejszenie żołądka – największe problemy po zabiegu

Zmniejszenie żołądka – największe problemy po zabiegu Posted on 6 kwietnia 20182 komentarze

Skoro tutaj jesteś, to już na pewno wiesz na czym polega zmniejszenie żołądka. Pamiętaj, że jest to naprawdę bardzo inwazyjna operacja i pomimo tego, że jest całkiem bezpieczna mogą po niej wystąpić pewne komplikacje.

Może trafiłeś na mój wpis – największe problemy po resekcji żołądka, pisałam w nim o czkawce i o wymiotach. Tamten wpis pisałam równo miesiąc po zabiegu, dziś jestem dwa miesiące po i perspektywa trochę się zmieniła.

Zmniejszenie żołądka – wymioty

Największą uciążliwością są zdarzające się wymioty. Miesiąc po zabiegu zaczęłam jeść normalne posiłki, oczywiście nie takie jak przed zabiegiem. Moje dania to głównie kurczak z pary z jakimś warzywem. I po miesiącu miałam z tym ogromny problem, co nie zjadłam to wymiotowałam. Jedynym ratunkiem było naprawdę powolne przeżuwanie i skubanie jedzenia. Zjedzenie mikro porcji obiadu trwało godzinę, wtedy było bez rewolucji żołądkowych, jeśli zjadłam dwa kęsy zbyt szybko, zawsze kończyło się tak samo. Najpierw czkawka, potem wrażenie pełnego przełyku i na końcu wymiotowanie. Przyznam, że trochę się tym zmartwiłam i zadzwoniłam w końcu do chirurga. Powiedział mi, że pomimo tego, że minął miesiąc, to być może organizm się jeszcze nie przyzwyczaił i nie ograniczył produkcji kwasów żołądkowych, stąd wymiotowanie czymś przypominającym ślinę. Wskazał mi lek na ograniczenie produkcji kwasów, który przyjmuje się na czczo i obserwację. Z racji tego, że jestem dzielnym pacjentem to się ładnie posłuchałam i zadziałało. Jednak myślę, że też w końcu dobrałam odpowiednią porcję do wielkości mojego żołądka. Od dwóch tygodni mam spokój z wymiotami. Zjem tyciego kotleta, ziemniaka i trochę surówki i jest dobrze. Odpukać dobrze, bo uwierzcie, że wymiotowanie po każdym posiłku nie jest przyjemne, a jeszcze zawsze przychodzi do głowy myśl – a co jeśli żołądek przez wymioty się rozszczelni.

Brak energii

Pomimo tego, że jestem już 16 kilogramów lżejsza zdarza mi się, że wchodzi mi się po schodach gorzej niż z wagą 127 kg. Idąc po schodach mniej więcej za pierwszym piętrem zaczynają mnie boleć kolana, tłucze mi serce i czuję, jakby ktoś wyciągnął mi wtyczkę od ładowania. Myślę, że zdarza się tak, kiedy zjem słabe śniadanie np. jogurt. Przyznam, że czasem też zapomnę wziąć witaminy i to też może mieć związek z brakiem energii. Najważniejsze jest to, że jak już wejdę na to trzecie piętro i chwilę odsapnę to mi lepiej. Pomaga też wypicie soku owocowego, dlatego najlepiej mieć go zawsze przy sobie.

Regularne posiłki

Jak zapewne wiecie, jedną z najważniejszych rzeczy podczas odchudzania jest regularne zjadanie posiłków. Wydaje się to całkiem proste, ale z tyci żołądkiem wcale takie proste to nie jest. Przede wszystkim rzadko odczuwa się głód, a co za tym idzie, nie może on być wyznacznikiem naszej pory jedzeniowej. Ja zawsze jem śniadanie i obiad, ale o drugim śniadaniu, podwieczorku i kolacji zapominam bo po prostu nie jestem głodna. Nie jest to najlepsze rozwiązanie i widzę, że kiedy jem tylko dwa posiłki dziennie to waga mi po prostu stoi w miejscu. Ostatnio staram się jeść dość regularnie, wprowadziłam jogurty, przekąszam jakiś owoc w międzyczasie i jest lepiej. Jedzenie trzeba sobie po prostu zaplanować i nie liczyć na to, że zje się kiedy przyjdzie głód, bo on albo w ogóle nie przychodzi, albo objawia się lekkimi bólami żołądka.

Mniejsze ubrania

To taki problem, który problemem właściwie nie jest, bo w końcu chodzi o to, żeby móc wskoczyć w ubrania o mniejszym rozmiarze. Przyznam, że pod tym względem się przeliczyłam. Po cichu myślałam, że uda mi się pochodzić w moich dotychczasowych ciuchach w rozmiarze 52/54 tak do zrzucenia z 30kg, aby od razu wbić się w rozmiar 46. Nic z tego, już teraz widzę, że tegoroczny płaszczyk mi wisi, spodnie przy szybszym ruchu zaczynają spadać, koszule wyglądają jakbym zakosiła je starszemu bratu, stanik też sporo odstaje. Także mój plan przeskoku z rozmiaru 54 na rozmiar 46 na pewno się nie uda i w najbliższym czasie muszę wybrać się na zakupy. Może uda mi się wcisnąć coś na siebie w rozmiarze 48/50 – ale będzie radocha.

Jak widzicie tych problemów nie ma zbyt wiele, ale są i są dość uciążliwe, szczególnie jeśli jest się aktywnym zawodowo i pracuje się z ludźmi. Jednak nie są to sprawy na które nie można zaradzić i co najważniejsze – nawet te trudności są prostą drogą do zdrowia i wymarzonej sylwetki.

2 comments

  1. Witaj cały czas czytam o operacji chciałabym się jej poddać we wtorek idę do lekarza rodzinnego żeby dał mi skierowanie do bariatry trzymaj kciuki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook